Patrzysz na wiadomości wyszukane dla frazy: linie kratownica Przykłady
Temat: problem ze skalowaniem (photoshop)
| po pierwsze to moglbys te pliki zmniejszyc - 70KB po to zeby pokazac
siatke
| zielonych linii na czarnym tle to lekka przesada ...
Sorry, rozspasałem się na szczodrych pastwiskach służbowego łącza ;)
| poza tym nie mozesz sobie tego obrazka zrobic od poczatku ??
| czarne tlo + siatka zielonych linii ... w Corel'u to zajmie chwilke, a
Acha, żeby było jasne - próbki to tylko *próbki*. Rzeczywisty obrazek
zawiera sporo skomplikowanych kształtów zrobionych "kwadracikami". Nie
chodzi o te banalne kwadraciki. Odtworzenie go za długo by trwało.
Zresztą -
nie jest możliwe także z innych powodów.
to co zawracasz glowe "gupim" przykladem skoro rzeczywistosc jest inna ...
skoro to jest masa kwadracikow a masz pewnosc ze one maja jednakowe wymiary
to moze tak jak Ci radzono - olej tlo i zrob tak :)
zaznacz te czarne kwadraty (CTRL+CLICK na warstwie) rozszerz zaznaczenie po
to aby "powiekszyc" te kwadraty o np. 1 pixel, wybierz czarny kolor,
SHIFT+DELETE, przeskaluj, OLEJ problem rozmycia i na taki pzreskalownay
obrazek NALOZ wczesniej przygotowana kratownice zielonych linii o finalnym
rozmiarze ... dzieki temu zlikwidujesz rozmycia i niedociagniecia :)
PROSTE ?? ;)
robin
Temat: Fizyka po raz kolejny (z lekką nutką chemii ;))
Jakiej mechanice ? Bo mechanik jest od groma, pewnie bedziesz miała klasyke czyli mechanika płynów
edit: Płyny sa na Iś, pomyłka
Program nie jest taki fatalny ...
Pojęcie ruchu. Kinematyka punktu, układu sztywnego i dowolnego układu geometrycznego - więzy. Ruch postępowy, obrotowy, płaski bryły sztywnej - chwilowy środek prędkości i przyspieszenia, centroidy, ruch kulisty, kąty Eulera. Analiza ruchu punktu w dwóch układach współrzędnych.
STATYKA
Układy sił i ich redukcja oraz równoważność, skrętnik, oś centralna. Równowaga układu płaskiego. Tarcie, rodzaje tarcia. Belki ciągłe statycznie wyznaczalne, kratownice i ramy statycznie wyznaczalne. Ruszty przegubowe, liny, kable i cięgna, łuki statycznie wyznaczalne. Przestrzenne zadania ze statyki. Podstawy statyki analitycznej z elementami stateczności.
DYNAMIKA
PODSTAWOWE POJĘCIA I POSTULATY
Przestrzeń i czas. Materia i ruch obiektów materialnych. Punkty, bryły i układy materialne. Masa i gęstość masy. Siły i ich rodzaje, reakcje więzów. Postulaty Galileusza-Newtona klasycznej dynamiki.
DYNAMIKA NEWTONA
Siły konserwatywne i potencjalne. Praca i moc. Charakterystyki bezwładności układu materialnego. Prawa zachowaniu pędu, krętu, energii kinetycznej i mechanicznej - przykłady zastosowań. Metoda kinetostatyki, siły bezwładności d'Alemberta - przykłady zastosowań. Podstawy teorii uderzenia.
ELEMENTY DYNAMIKI LAGRANGE'A
Podstawowe pojęcia-przemieszczenia wirtualne, praca wirtualna, siły uogólnione, więzy idealna w sensie Lagrange'a - przykłady zastosowań. Zasada prac wirtualnych - przykłady zastosowań. Równania Lagrange'a I-go i II-go rodzaju. Badanie położenia stateczności równowagi. Drgania układu materialnego - pojęcie drgań i ich rodzaje, drgania liniowe układu o jednym stopniu swobody.
Aha jak zrozumiesz przesterzenie wektorowe to sie pochwal
Temat: Baza danych w Pascalu
Witam :-)
Break używam, ale niechętnie :-)
Ale musisz przyznac, ze sie przydaje. Szczegolnie wtedy, gdy nic sie
czlowiekowi
nie chce :o)
Oczywiście goto jest w pewnym sensie odpowiednikiem CASE tyle, że
prostszym
w użyciu i czytelniejszym.
No wlasnie - z inteligentnego algorytmu robi sie cos na ksztalt kratownicy,
sztywnej i nieruchawej, ale solidnej :)
Poza tym ja nie twierdziłem, że nie da się
Ty natomiast podałeś
przykład, którego podobno nie da się czytelnie zapisać bez goto ("Jak bez
goto zrealizujesz obsluge takiego okna, bez zaciemniania programu").
Fakt, moja odzywka byla troche prowokacyjna ;)
Chodzilo mi mianowicie o cos takiego. Dosyc skomplikowane okienko,
w miare niejednorodne. Gdy po np. miesiacu wracam do listingu, aby
co np. dodac lub zmienic, latwiej mi wczesniej podzielic procedure na
elementy (nie podprogramy) obslugujace poszczegolne pola edycyjne,
wlasnie przez goto. Zaleta jest taka, ze skoki sa ustawiane przeciez na
sztywno
i mozna cos wsadzic w srodek, nie zaburzajac "struktury" (pisze tak,
bo samo goto strukture zaburza przeciez, rozumiana oczywiscie pascalowsko).
W przypadku petli jest to trudniejsze, szczegolnie, gdy mamy okno
jednorodne z kolei i trzeba wsadzic pole edycyjne od tej jednorodnosci
odstajace.
Ale tak czy inaczej, bylem ciekaw pomyslow, bo nie wszystko w ksiazkach
znajdziesz a nieocenione sa rady bardziej doswiadczonych kolegow.
Piszę w Pascalu 14 lat, w sumie - miliony linii źródła
No, to troche piszesz. 700 tys. linii rocznie?
(w tym kilka aplikacji po kilkaset tysięcy), a instrukcje goto mogę
policzyć
na palcach jednej ręki.
Mimo wszystko podobnie jak u mnie (nie tyle te miliony, ile liczenie). :o)
Użyłem ich z lenistwa, gdy program trzeba było "łatać", a nie chciało mi
się
przerabiać większego fragmentu kodu.
I źle zrobiłem, bo teraz te fragmenty trudniej już będzie konserwować.
Nie bylbym taki jednoznaczny. Zalezy oczywiscie od kodu...
Dzieki za zainteresowanie tematem
Temat: Jaki adres ma legendarny Pszemol?
: Lechu. Zgodnie z art. 1 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach
: pokrewnych "Przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności
: twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci,
: niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór)."
: "Twórczość" o której wspomina ustawa, to przesłanka indywidualności,
: "indywidualny charakter" to przesłanka oryginalności. Przesłanka
: indywidualności oraz przesłanka oryginalności składają się razem na wymóg
: twórczości i mylenie tego jest poważnym błędem. Który całkowicie świadomie
: razy kilka popełniłem.
: Dalej. Prawo własności intelektualnej, prawo własności przemysłowej oraz
: prawo na dobrach niematerialnych to trzy trochę różne rzeczy, których
: zakresy znaczeniowe częściowo się pokrywają. Mimo to w tejście popularnym
: użyję _błędnie_ terminu "własność intelektualna", bo termin ten jest daleko
: bardziej _komunikatywny_, a rozróżnienie ma znaczenie dla wąskiej grupy
: specjalistów.
: Co by tu jeszcze. O. Np. rozróżnienie między dozwolonym użytkiem, licencją
: ustawową a licencją przymusową. Są to trzy zupełnie różne rzeczy. Mimo to
: kilka razy zdarzyło mi się nazwać licencję ustawową dozwolonym użytkiem.
: Również w celu zapewnienia jakiejkolwiek zrozumiałości wywodu.
Wiesz, czym to się różni od przykładu z czołgiem? Bardzo ważnym
aspektem: tym, że Ty _wiesz_, jak jest naprawdę i _świadomie_
popełniasz _odpowiednio_przemyślaną_i_celową_ nieścisłość (którą,
przynam szczerze, czasem nazwałbym błędęm). Natomiast w przykładze
z czołgiem chodzi o to, że piszący wcale nie ma potrzeby/powinności
wiedzieć, jak jest naprawdę...
:Linię podziału stawiam przede wszystkim w okolicach (a) próby
:dowiedzenia się, czy to był BWP, czy czołg,
: Po co? Już podawałem ci przykład sytuacji, w których to, czy to BWP-1 czy
: np. T-72 ma znaczenie. W sprawozdaniach z zamieszczek dziennikarz powinien
: zrelacjonować kto, kogo i w jakich okolicznościach zabił, a nie czy ofiary
: zostały rozjechane BWP czy T-72.
I fajnie. Skoro nie ma znaczenia, to niech nie piszą konkretnie.
Bo czołg to konkret. Jak ktoś wpadnie pod cienkocienko, to w kronice
bywają cienkacze z kratą)?
:(b) umiejętności przyznania się do popełnienia błędu, a nie dorabiania
:ideologii do swej niewiedzy.
: A to już inna sprawa. Tylko że jeżeli niewiedza ma polegać na tym, że w
: relacji z zamieszek napiszał "czołg" a nie "BWP-1" to żądanie zamieszczenia
: sprostowania jest śmieszne. I ewentualne sprostowanie też było by śmieszne.
Temat: Sekal [FR] Błyskotka
Kelos
Taktyka defensywna w poprzedniej walce przyniosła dobre skutki. Kelosowi udało się uniknąć nawet jednego trafienia. Buteleczka z eliksirem leczącym z pewnością przyda się na później. Na przykład, gdy ten olbrzymi trójręki stwór uzna, że nie ma co walczyć z atakujacymi go wojownikami, a ciekawiej będzie rozbić tę grupkę koło czarującej kobiety. No, ale czy on w ogóle się na niej pozna...? Póki co, nie wyglądał na zdolnego do zbyt wymyślnej taktyki.
Kelos, gdy tylko zamknęła się za nimi krata na arenę, wyciągnął ukradkiem spod kolczugi łańcuszek z najwyraźniej żelaznym medalionem. Orki nim wzgardziły albo w ogóle go nie zauważyły zajęte okradaniem innych, a teraz może się on okazać pzydatny Kelosowi. Oplótłszy lewą dłoń łańcuszkiem wymamrotał parę dziwnie brzmiących słów pod nosem biegnąc jak inni po broń. Jeśli ktoś by się na niego patrzył w tej chwili, mógłby dostrzec nikły rozbłysk fioletowej aury wokół postaci wojownika. Chwilę później rękę z medalionem wsunął w paski podniesionej z ziemi tarczy. Odnalazł miecz, który wczoraj tak dobrze się sprawował w walce z koboldami. Przypasał go, a przez plecy przewiesił swoją dawną mistrzowską kuszę. Najwyraźniej wierzył, że rzeczywiście uda im się niedługo opuścić to podziemne więzienie.
Do walki z potwornym olbrzymem wybrał... sztylety. Zebrał ich kilka, tak aby wystarczyły na te kilkadziesiąt sekund walki, jakie planowali. Zgodnie z komendą Marva został przy czarownicy, a z pomocą sztyletów mógł prowadzić walkę na dystans. Gdy jego towarzysze zaszarżowali przeciwnika, Kelos zdecydowany za wszelką cenę zatrzymać potwora z dala od miejsca, gdzie sam stał, krzyknął potężnym głosem wypełnionym mocą: "Stój".
-----
<span style='font-size:16pt;line-height:100%'>"Tarcza wiary", "Rozkaz"</span>
Temat: Sesja Baerth - rozdział I
Dtamatr Urr'n
W twoje ręce nie wpadł akurat żaden rapier - natomiast możesz tutaj wybierać z całkiem sporej gamy siekier i toporów, które zostały odłożone na osobne stojaki - widać, jako przydatne dla orków, czy też więźniów mających pracować jako drwale. Zatykasz jakiś bardziej ci odpowiadający za pas, podnosisz ranne stworzenie i patrzysz przez okna na to, co dzieje się na zewnątrz.
Korytarz będzie was prowadził w kierunku bramy, która jest od was oddalona o jakieś 30 metrów. Dostrzegasz właśnie ostatni oddziałek strażników, który z wrzaskiem znika w jej niczym nie tarasowanym łuku - krata jest cały czas podniesiona. Jeszcze więcej orków i nieco ludzi biegnie w stronę naprzeciwległego skrzydła obwarowań, stoją tam na blankach, część z nich przesadza je i zjeżdża w dół - widać ktoś zostawił tam liny, przynajmniej dwie. Przykładasz ucho do drzwi, jednak zgiełk z zewnątrz jest dość donośny - z kolei twój słuch nie wyłapuje zza drzwi jakichkolwiek dźwięków.
Mokerna, Havok
Przebieracie kilka noży i sztyletów - broni tak powszechnie używanych przez przedstawicieli tak licznych profesji - większość z nich jest jednak wykonana z krzemienia albo kiepskiego żelastwa, wyraźnie barbarzyńskiej roboty. W końcu jednak znający się na broni Havok, po chwili zważenia w dłoni przekazuje dziwce dość lekki sztylet o szerokim ostrzu - wyraźnie bardziej od pozostałych kunsztownej roboty.
Na samym dole sterty udaje wam się też odnaleźć trzy farbki - o wyraźnie niecukierkowych kolorach. Czarną, szarą (niegdyś chyba była biała...), oraz brunatną. Jednak Mokerno, przyglądając się swojemu zniekształconemu odbiciu na powierzchni dużej, cynowej łyżki zastanawiasz się, czy w waszym obecnym położeniu te farbki zdatne chyba do charakteryzacji na na przykład na biedaka-żebraczynę będą aż tak bardzo potrzebne...
Thryúle
Nie udało ci się już odnaleźć niczego potencjalnie przydatnego przy miksturach. Wbiegasz na górę po schodach, aby przejść na piętro wyżej - nie jesteś jednak w stanie otworzyć klapy. Ktoś musiał ją zablokować od góry.
Temat: [alternatywa] Kraina 7
Dawid popatrzył wzdłuż płotu. Z jednej strony siatka przylegała do większego budynku, tam też znajdowało się wycięcie, tablica z napisem "Pod napięciem" była brudna, dalej płot biegł prostą linią aż do niewielkiego zagajnika, gdzie ginął z oczu, zakręcał i łączył się z drugim budynkiem, mniejszym.
Adam, Władek zauważyli, że najbliższe drzwi znajdują się na końcu długiego holu, są uchylone na zewnątrz. Drzwi są zaraz naprzeciwko schodów w dół prowadzących do izolatki, gdzie więziony był morderca.
Na pytania Władka Grzegorz przygryzł wargę, zerknął na Adama i prychnął:
- Nie macie komórek? Ja osobiście miałem, ale zgubiłem zaraz na początku. Zapasy tu są na miesiąc co najmniej, a potem mieli nas zabrać helikopterem czy czymś takim.
Władek zauważył, że w każdym mijanym pokoju pod sufitem znajduje się odpowietrznik, którym chuda osoba (na przykład dziecko) mogłaby się prześliznąć. W izolatce, która znajduje się właściwie w piwnicach (trzeba zejść po schodach do brudnego pokoiku z wejściami do czterech salek, z których ta na wprost schodów, jest izolatką, z której uciekł morderca), nie ma okien, drzwi są mocne z niewielką kratą na wysokości wzroku.
Pafnucy nie zastał już w sali Grzegorza, który poszedł z Adamem i Władkiem zamknąć drzwi.
Marcin poruszył się, nie wiedział co się z nim działo przez ostatnie kilka minut. Szybko nachylił się nad Anną. Nad lewym obojczykiem, blisko szyi, widnieje czerwona plama, ubranie było przebite - najwyraźniej kula przeszła na wylot. Kobieta była nieprzytomna, oddychała chrapliwie, na ustach czerwieniła się krew. Zaniósł Annę na drugą stronę płotu i rzucił się na Dawida, który stał najbliżej. Czerwona zasłona spłynęła mu na oczy, gdy wściekle wykrzykiwał pytania.
Temat: [21-22.07.2006]Sunrise Festival 2006 [wrażenia]
alez wy ludzie nie rozumiecie... tekst o podrobionych biletach był po to by nabic "koników" w butelke jak i ludzi.. bilety zostały wyprzedane na sobote ale przed impreza były do kupienia..
to miało skłonic ludzi do nie kupowania taniej... od kogos ( bo niby moga byc fałszywe ) a kupic drożej w kasach...
ogolnie impreza przebiegała pod hasłem...
"skonczyła sie zabawa, teraz trzeba zarabiać pieniadze.." - ale zacznijmy to robić używajac głowy ( cud ze tragedii zandej nie było jak napakowani kolesie wchodzili na kratownice podtrzymujaca swiatała itd )
a myk z line upem to tylko i jedynie dwa wytłumaczenia...
wymeczyc ludzi muzyka...(a tym samym zarobic wiecej na napojach ) lub problem z dojazdem Gwiazd ( mgły tym razem nie było wiec druga opcja raczej odpada)
nie bede powtarzał wypowiedzi, przedmowców.... słusznie potkniecia.. i znacznie lepiej niż w 2003 czy 2004 kiedy to gosciłem w Kołobrzegu ostanio..
jednak zastanawia mnie fakt ile osob było hospitalizowanych z powodu odwodnienia, przedawkowania srodków oduzajacych
z tego co pamiatam jak juz odpoczywałem w sobote miedzy 4 a 7 rano karetka jezdziła z 5 razy..( i chyba nie bez powodu na sygnale ) wiec moze ktos odkryje cała prawde o kołobrzegu...
mam nadzieje ze nastepne imprezy beda przebiegały moze pod hasłem
"zażywasz przegrywasz...!" bo tylu nacpanych ludzi w jednym miejscu jeszcze nie widziałem !!!
co do muzyki....
Menno de Jong piatkowym nr 1 ( jak i nie całej imprezy ) b .dobry set Tiddey'a ale wejcie Perana z tym hymnem ( no comment )
w sobote. Edi Haliwell Above & Beyond - i nie wiem czy jednak Menno de Jong w piatek i tak nie zagrał leiej, połaczenie nowych produkcji oraz klasyków i ten kontak z publiką..
nie chce obrazac ludzi z Wielkopolski ale po wizycie w kołobrzegu nasuwa mi sie na mysl tylko jedyny obraz osoby pochodzącej z tej czesci Polski ze akuratnie z wielkopolski - rejstracje samochodów dużo mowią...!
napakowany, z tatułażem na ramieniu oraz pokaźnym i błyszczacym z daleka łancuchem na szyji z fryzura na "zero", w miedzyczasie rozmawiajacy przez telefon z łokiciem obowiazkowo powyżej ramiania.. ( i to zjawosko mozna obserwowac także w stadach...) o koniecznie chcacy pokazac swoja siłę wytrenowa na siłowni i anabolikach.. ( rozstepów opalenizna nie zakryje - jak także duży brzuch od HGH- hormon wzrostu )
oczywiscie nie mam na mysli wszytskich ale wiekszosc jest tego przykładem
na koniec... w przyszłym roku jesli nadal bede w Polsce... zastanowie sie głeboko nad wyjazdem na Sunrise... ( bilety Vip dużo także tutaj nie zmieniaja..)
pozdrowienia dla wszystkich którzy pojechali do Kołobrzegu bawic sie przy dobrej muzyce :)
Temat: No i jednego gniota mniej...
Ja osobiscie stawiam na rozerwanie przewodow wysokiego cisnienia (miedzy
pompa wtryskowa a wtryskiwaczami) i, byc moze, splynieciem
(wychlapaniem) paliwa na kolektor wydechowy.
Tak, to całkiem możliwa przyczyna pożaru, tylko czemu akurat pękać by one
miały wyłącznie u Meteora? Wytwarza je (jako części zapasowe) we własnym
zakresie i zamiast przewodu zbrojonego używa wężyka dla rybek w akwarium?
Co do ciekawostek odnosnie stanu technicznego aut szacownej spolki
Meteor na podstawie codziennych niemal podrozy linia 850 . Zauwazylem,
ze jeden z SU15 po przekroczeniu ok. 60 km/h zaczyna wydawac wrecz ryk
z tylnego mostu i caly wpada w wibracje grozace wypadnieciem szyb.
No, wg instrukcji to może nie ale w praktyce do mostu też od czasu do czasu
winno się zaglądać i dokapać oleju. Częściej jednak to wycie i wibracje
pochodzą ze skrzyni.
Drugi z SU15 mial przez dobre dwa tygodnie powazne problemy z braniem
ostrych zakretow i jazda po nierownosciach - co kierowca "wypoziomowal"
autobus, to on wrednie sie przechylal na jedna strone (bodaj lewa). Przy
ostrych skretach kolo szorowalo o nadkole, a przy jezdzie po
nierownosciach (czyli praktycznie przez cala trase 850) w srodku trzeslo
tak, ze mozna bylo sobie jezyk odgryzc albo zeby gorne o dolne powybijac.
Aa, popularne "pływanie" :)
Popękana kratownica wespół z wybitymi gałkami, nieco luźnym łożyskiem,
elementami kolumny i uwaga: oponami od któregoś z producentów (akurat nie
pamiętam od którego dokładnie) potrafią dostarczyć niezapomnianych wrażeń.
Z kolejnych kwiatkow - wiecznie popekane przednie szyby (w jednym s
Solarisow - obie na raz),
Na przeglądzie technicznym teoretycznie najmniejsza rysa dyskwalifikuje
pojazd jako sprawny. Wyjściem jest założenie własnej SKP, chociaż przykład
Sebzdy pokazuje, że wcale nie trzeba faktu tego aż tak nadużywać.
Aha. Mozna jeszcze dodac wieczne klopoty z zamykaniem drzwi i ciagle
grzebanie przez kierowcow w jakiejs szafeczce z elektronika
Czego oni tam szukają?
Temat: Inspirująca strona
| A możesz podać przykład zbudowania podobnego muru (kamyki wielkości
| "malucha" przycięte w trzech wymiarach, ściśle przylegające do
| siebie) z czasów nowożytnych? A może choć coś zbliżonego precyzją
| pracy wykonanej w podobnej wielkości kamieniach?
Na poczatek uwaga: zacytowalem konkretne dane i glownie do nich sie
odnioslem, pokazujac, ze autor ma swobodny stosunek do faktow.
Litosciwie nie skomentowalem zadziwienia nad "cieciem w trzecim
wymiarze". A w kwestii ogolniejszej:
że nikt nie wie, czy te kamienie nie są poprzycinane w trzech wymiarach,
bo też nikt nie podjął się rozbiórki takiego muru.
Ciekawe swoją drogą, że archeologów to jakoś nie intryguje.... z drugiej
strony, ja ich rozumiem poniekąd - mogliby mieć jeszcze większą
zagwozdkę, niż mają do tej pory. A tak, wszystko da się w miarę zgrabnie
wytłumaczyć ;-).
Katedry gotyckie sa niezlym przykladem precyzji. A ze z mniejszych
blokow - no coz, wielkie bloki skalne sa krancowo niepraktyczne jako
material budowlany. Chocby ze wzgledu na stosunek grubosci scian do
kubatury uzytkowego wnetrza. To, ze w tej chwili nie budujemy z
kulkumetrowych blokow skalnych, to nie dlatego, ze nie umiemy, tylko
- nie potrzebujemy. Mamy lepsze materialy i technologie. A tam, gdzie
trzeba, osiagamy o rzedy wielkosci wyzsza dokladnosc i potrafimy
manipulowac o rzedy wielkosci ciezszymi obiektami.
Ja się prawdę powiedziawszy niezmiernie dziwię czytając (bez urazy,
proszę) te bzdury, które tu serwujesz. Abstrahując od katedr (budowanych
jednak z o wiele mniejszych kamyków ;-) i zupełnie inną technologią) i
od naszej obecnej technologii, w którą śmiem powątpiewać niestety,
powiedz - jak Ty sobie wyobrażasz praktyczne rozwiązanie budowy takiego
muru wysokości kilku pięter? Zdajesz sobie sprawę, że te "kamyki" o
wadze powiedzmy 36 ton każdy, są niezwykle dokładnie spasowane i
poprzycinane pod różnymi kątami, a nawet z wcięciami? Na fotografii
wygląda to prosto, oglądając ją człowiek nie potrafi sobie jeszcze
uzmysłowić ogromu zadania. A przecież każdy z nich należało wielokrotnie
przymierzać do już postawionych "kamyków" i zdejmować celem wykonania
poprawek i dokładnego dopasowania. Kamyki te trzeba było czymś podnosić;
jeśli to były jakieś pasy, liny - to z pewnością przeszkadzałyby one w
ich spasowaniu do siebie... Dla mnie to jest zupełna abstrakcja borąc
pod uwagę ówczesny poziom technologii.
BTW ulubionym zajęciem archeologów jest rozwiązywanie takich paradoksów
poprzez pomnażanie liczby zatrudnionych robotników i lat ich ciągłej
pracy. Pewnie - w końcu skoro przyjmiemy, że starożytni mieli takie
/hobby/ jak stawianie jednego muru całym narodem przez kilka pokoleń, to
czemu nie....
| Mają tam też takie, które podniosłyby ten kamyk?
| http://de.wikipedia.org/wiki/Baalbek
| http://tinylink.com/?Uc0Howa9dI
Nie wiem. Nie zdziwilbym sie, gdyby byly - w koncu masa startowa
wspolczesnych rakiet (nawet bez dotankowywanego paliwa) jest
podobnego rzedu wielkosci i jakos udaje sie je transportowac i
ustawiac precyzyjnie na wyrzutniach. Podobna mase maja tez inne
urzadzenia, transportowane i instalowane w calosci (np. reaktory
jadrowe w elektrowniach).
Zdajesz sobie sprawę, że mimowolnie dajesz świadectwo wielkości
technologii starożytnych?
BTW - jeśli nie doczytałeś się tego jeszcze w tekście, który kiedyś
zacytowałem na tej grupie (link wyżej), to takich kamyków było więcej.
Na dodatek zostały one przetransportowane z odległych o kilka kilometrów
kamieniołomów poprzez dolinę i nierówne zbocza na szczyt góry i
umieszczone precyzyjnie w wyznaczonym miejscu platformy, między innymi
kamykami także o wadze 1000 ton każdy. Nikt dziś nie podjąłby się
takiego zadania.
Odnosnie przemieszczania kamykow - Napoleon, dysponujac w zasadzie
technologiami dostepnymi w starozytnosci (miesnie ludzkie i
^^^^^^^^^^^^^^^^^^
zwierzece, liny, dzwignie) przetransportowal obelisk z Luksoru do
Paryza i postawil go tam. Obelisk mial 220 ton.
Sugerujesz, że w starożytności dostępne były stalowe kratownice i
dźwigary, stalowe liny do podnoszenia, statki parowe, maszyny parowe i
dźwigi, platformy na kołach i inne wynalazki z połowy dziewiętnastego
wieku, użyte do transportu tego jednego obelisku? ;-. Że już nie
wspomnę o najlepszych inżynierach tego wieku, zatrudnionych do tego
zadania i odznaczonych za to medalami...... ;-|
P.S. Cały czas się zastanawiam, czemu oni podejmowali się tak trudnych
zadań. Wystarczyłoby przecież pobudować te świątynie i mury z o wiele
mniejszych kamyków lub nawet z cegieł. I czemu wszyscy na raz wpadli na
ten sam pomysł, na tylu kontynentach. To jest jakaś jedna wielka
zagadka....
Temat: Czy produkcja PZL P.11c miała sens?
1. Ograniczamy w przyszłości nasze poszukiwania do silników gwiazdowych a nie najlepszych.
Nie gwiazdowych, tylko Bristola, owszem przypadkiem nie robił innych.
2 Doprowadzamy do stopniowego zacofania nas w dziedzinie rozwoju silników rzędowych.
Do czego? U nas nie było zacofania w dziedzinie "rozwoju" silników, jakichkolwiek - u nas nie było żadnego rozwoju silników do samolotów bojowych.
3. Mając do wyboru do produkcji dwa modele- lepszy,nowszy P.9( porównywalny z P.11c), wybieramy znacznie gorszy P.7 z powodu naszej decyzji postawienia na silniki gwiazdowe.
P.8/II był akurat dokładnie tak samo porównywalny z P.7a, jak P.11c, z tym, że niedoszłemu P.9 mogło się w walce przydarzyć jeszcze jedna zła rzecz, tj. przedziurawienie instalacji chłodzenia.
4. Oczywiście P.7 zbyt szybko się postarzał co mozna było założyć z góry, nie mamy nic nowego w zanadrzu. Więc aby utrzymać eskadry na poziomie , decydujemy się na odrobinę lepszy od P.7 , P11, będzie w linii do chwili gdy czegoś nowego się nie opracuje.
Stop! Od 1934r. powinien zacząć być opracowywany jednosilnikowy myśliwski jednopłat.
5.Ginie nam projekt P.28, przecież my nie będziemy go produkować bo silnik nie taki, a Jugosłowianie, wiedząc że my u siebie go nie wprowadzamy, myślą ze chcemy im wcisnąć jakiś bubel.
A co nas obchodzą Jugosłowanie? Co od eksportu, to gwiazdowe puławszczaki sprzedawały się aż miło.
6. Wraz z Wilkiem wracamy eksperymentować do silników rzędowych w których mamy wieloletnie zaległości.
Wybacz, ale to operowanie nic nie znaczącymi hasłami. Po pierwsze: mieliśmy dokładnie identyczne "zaległości" we wszelkich lotniczych silnikach wielkiej mocy - nikt u nas nigdy nie umiał ich robić. Po drugie, silnik rzędowy chłodzony powietrzem, to coś ZUPEŁNIE odmiennego, niż silnik chłodzony cieczą. Eksploatowanie jeszcze jakiegoś takiego silnika nic by Foce nie pomogło.
1 Zakładmy że wybieramy silnik jaki jest nam potrzebny.
2 Wybieramy najlepszy nam przedstawiany płatowiec P.9
3. Produkujemy 300-330 szt do wiosny 1935.
A czemuż to miałoby nas stać na 1/3 więcej myśliwców z silnikiem rzędowym, niż z gwiazdowym? Bo mówimy to o nie produkowaniu już żadnych puławszczaków po 1934r.
4. W 1935 Loraine-Dietrich pokrywa koszt budowy P.28/I lub możemy na jego bazie wspólnie stworzyć w latach 35-37 dolnopłat jako przyzwoity myśliwiec przejściowy.
Co wy, liczni fani tej frazy, macie z "myśliwcem przejściowym"? Przejściowym do czego? Do odrzutowców? W 1934/35r. trzeba było robić DOCELOWY tymczasem myśliwiec jednopłatowy. Za jakieś trzy-cztery lata był czas zająć się następnym DOCELOWYM myśliwcem z napędem nowej generacji, jak GR14R, czy HS12Z.
Co wy, liczni fani tej frazy, macie z tworzeniem jednopłata "na bazie" puławszczaka lub dwupłata? Co to niby ma znaczyć? Tu było trzeba robić nowy samolot, w zupełnie innym układzie, ewentualnie z wykorzystaniem tyłu kadłuba i usterzeniem puławszczaka. Tyle tylko miał z P.24 rumuński NOWY IAR-80. Z tym, że równie dobrze, a raczej lepiej byłoby opracować wszystko od nowa.
No i gratuluję idei robienia nowoczesnego myśliwca "na bazie" samolotu, który miał w kadłubie kratownicę, a nie półskorupę...
Mamy same plusy- fiasko Wilka nie powoduje katastrofy.
Minimalnie mamy 300 P.9, maksymalnie dochodzi nam jeszcze P.28/ew. zmodernizowany dolnopłat.
To ostatnie jest do skreślenia, a 300 dowolnych puławszczaków jako głównego wyposażenia myśliwskiego we wrześniu 1939r., w wyniku fiaska Wilka to dokładnie taka sama katastrofa, jak P.11/P.7.
Więc w tej pozornie pozytywnej decyzji Rayskiego mamy opłakane skutki dla przyszłości naszego lotnictwa.
Decyzja od kogo i jakie kupić silniki dla pierwszych puławszczaków miała do wszystkiego tego, co stało się w związku z Wilkiem i Foką znaczenie zerowe.
[ Dodano: Pon 08 Paź, 2007 14:34 ]
Jak już wspominałem wcześniej można było przerabiać na dolnopłata PWS-10
Następny... Weź mi powiedz, jak "przerobić" dwupłata, gdzie płaty owe tworzą z zastrzałami kratownicę w widoku z przodu, na wolnonośnego dolnopłata z wciąganym podwoziem, którego płat z konieczności trzeba opracować od nowa i który będzie znacznie grubszy i cięższy oraz będzie miał większą cięciwę przy kadłubie?
Albo inaczej: pokaż JEDEN przykład wolnonośnego dolnopłata powstałego z "przerobienia dwupłata". Zanim wyjedziesz z Hawkerem Fury i Hurricane, proponuję porównać choćby długości obu samolotów i zastanowić się, czy aby na pewno koła Hurricane przenikały przez dolne pręty kratownicy kadłuba Fury.
Temat: [B-stok] Wożą nas wraki
Niedawno jadąc z pracy widziałem jak ciągneli 120M #516 a zimą Ikarusa 280 #638 to im pogot (Ik280A) się rozkraczył na skrzyżowaniu i dwa złomy blokowały ruch.
Masz może fotkę tego 638? Nie mogę sobie za nic sobie przypomnieć, który to Ikarus. Z mojego spisu mogę się tylko dowiedzieć, że miał malowanie biało-czerwono-zielone i rejestrację BI 01214.
Generalnie nie robią już remontów tylko kupują w zamian jakieś NL202/ NG272 lub O405N z Niemiec.
Ostatnio jednak nie kupili nic ex niemieckiego. Za to KPKM wypuścił na ulice świeżutkiego Jelcza M11 # 915. Jest złożony m.in. z Jelcza M11 # 922 bo jedna z desek obok I drzwi ma właśnie napis "922".
Czy kupione do tej pory MANy i Mercedesy sprawdzają się w Białymstoku? Czy jakaś seria była bardziej wadliwa i psuje się często?
Największą wadą tych autobusów jest liczba drzwi. Układ drzwi 2-2-0 w MANach NL202, to jak na Białystok, za mało. W godzinach szczytu ludzie się tłoczą i przeciskają aby wysiąść. Układ siedzeń też jest niepraktyczny w niektórych przypadkach. Są egzemplarze, które w Niemczech jeździły na liniach podmiejskich lub wogóle robiły za prywatne PKS-y (mamy 4 MANy NL202 ex BVO Annaberg, które jeździły po niedużych miejscowościach w Saksonii lecz one mają układ drzwi 2-2-2). Takie autobusy mają dużą rzeźnię albo nie mają jej wcale. Siedzenia to też folklor od półtoraków do szerokich gdzie można wygodnie usiąść. Ścianki pod oknami są obite często pokrowcami. Ogólnie wnętrze bardzo przypomina MANy NG312 i NL222, poza kolorystyką.
Kabiny kierowcy są oddzielone od działu pasażerskiego tylko szybą. Ale to nie problem bo już są przeszczepiane całkowicie zamknięte z Ikarusów, Jelczy lub z czegokolwiek co jest pod ręką.
Jeśli chodzi o stronę techniczną to jest różnie. Przykładem może być ostatni wypadek gdzie od 13-letniego MANa odpadł bak paliwa i wylało się 300 litrów ropy. Ale moim zdaniem nie bez przyczyny są dziurawe białostockie drogi. Na początku eksploatacji szarpały mocno skrzynie biegów. Szczególnie podczas ruszania trzeba było się mocno trzymać. Lecz ta sytuacja się powoli zmienia. W przypadku trzech ostatnich MANów NL202 ex MVB Magdeburg, jeszcze przed wypuszczeniem ich w trasę wyregulowano skrzynie biegów i problem został rozwiązany.
Kolega "M121M#983" kiedyś spominał, że z biegiem czasu będą się w tych autobusac łamać kratownice po części z powodu stanu dróg. Ale jak na razie wszystko jeździ.
Kilka wozów miało do tej pory wypadki. No i niestety mechanicy nie są zadowoleni z takiego obrotu sprawy, bo MANów już nie da się za bardzo potraktować młotkiem. Ostatnio jeden z nich wjechał w tył Ikarusa. Węgierski wyrób już dawno śmiga z nowym tyłkiem, a MANa jak nie było tak nie ma. Ponoć ma rozbity przód i tu już muszą działać fachowcy, ktorzy znają się też na elektronice. Również wcześniej fachowcy z MANa przyjeżdżali do Białegostoku bo jeden wózek zaliczył rozwałkowany przód.
To chyba tyle...
Temat: [cyt][Pom]Miasto będzie miało znowu kolej
Wierutna bzdura. To że ktoś umie świetnie przykręcać podkłady nie znaczy że
poradzi sobie z zarządzaniem i planowaniem.
Jeżeli włożysz w niego pieniądze i wiedzę pod postacią kilku szkół wyższych,
to tak, będzie lepszym od kogolwiek z zewnątrz kandydatem na kierownika.
Pracowników fizycznych są tysiące a kierowników tylko kilku. Zawsze pośród tej
rzeszy ludzi znajdziesz kilku którzy oprócz tego że pracują pare lat fizycznie
w danej firmie, mają żyłkę do handlu, negocjacji, przemawiania, innymi słowy
zdolności przywódcze. A ty chcesz zrobić to tak jak byś powiedział pomocnikowi
Orzechowskiemu po 12 latach pracy z lewej strony, że na prawą zamiast Jarząbka
przyjdzie jakiś młokos tuż po szkole, stuprocentowy teoretyk nie mający
pojęcia o życiu, a tym bardziej prowadzeniu parowozu. Każdy musi odrobić w
życiu swoje jako "prosty murzyn", nabrać szacunku do pracy, a jednocześnie
dzięki fizyczności tej pracy zapragnąć czego więcej w życiu- samodoskonalenia
się, kontynuacji procesu zdobywania wykształcenia, doświadczenia zawdowego i
znajmości specyfiki pracy, wreszcie osiągnąć stan samouświadomienia o chęci
awansowania wyżej. Inaczej mamy to co mamy. W czasach gdy naczelnikiem szopy
zostawała osoba z wieloletnim doświadczeniem jako dyspozytor czy masz-instr.
(zapewne musiała mieć też jakiekolwiek wykształcenie i by osobą partyjną),
maszyniści zazwyczaj mieli dobre plany pracy, dobre obiegi, maszyny przypisane
na stałe do drużyn. Każdy dbał o swoje miejsce pracy, wiadomo było że SP45-162
sypie się co jakiś czas sprężarka i trzeba na nią uważać, a SP45-211 jest
słabsza grzałka wody i trzeba torchę dłużej podgrzewać silnik przed
odpaleniem, a w SP45-156 jest np. tak sterylnie czysto że w przedziale
maszynowym leżą dywany i maszyniści w przedziale kotła ogrzewczego hodują
paprotki :)
A jak jechała załóżmy SU46-031 to każdy się smiał bo była brudna i każdy nie
chcąc mieć takiego wstydu mył swoją maszynę. Maszyny rzadziej defektowały,
można było wydłużać przebiegi międzynaprawcze, nie zżerała ich rdza. I tak
pięknie było wszędzie tam gdzie nie dotarli "specjaliści" nie mający pojęcia o
kolei i specyfice pracy na niej.
Potem zaczeło się psucie obiegów, zniesienie plnowej obsługi zamykanie szop. i
efekty są- Cieżko jest zrobić dobry rozkład na lini jednotorowej bo zamknięto
w imię mniejszych (niewiele) strat mijanki, Jakiś baran zapomniał sprawdzić w
162 sprężarkę i zdefektował na nią choć planowa obsługa nie zdefektowałaby na
nią, a inny odpalił bez patrzenia na zegary z przyzwyczajenia zbyt szybko 211
i spowodował zatarcie jednej z panwi korbowodu. A SU46-031? Niemyta i
zaniedbana poszła na rewizję. I co z tego że ma prawie wszystkie części
mechaniczne sprawne skoro pudło i kratownicę już dawno przeżera na wylot
rdza... Trzeba teraz sciągać inną i podmienić pudo co dwukrotnie podnosi
koszty naprawy. Ale to tylko kilka z bardzo licznych przykładów.
Patrząc na to, co niektórzy tak
właśnie wyłonieni dyrektorowie potrafią wyprawiać sprawia że jestem nadzwyczaj
sceptyczny wobec takich pomysłów. O obsadzeniu tych stanowisk powinny decydować
konkursy oparte na weryfikacji przede wszystkim umiejętności zarządzania
biznesem.
Od tego są doradcy. Jednak przede wszystkim decydentem musi być osoba bardziej
"w dziedzinie" niż "w finansach". Bo potem tacy specjaliści od cyferek kasują
połączenia zapominając że pociąg pasażerski pełni funkcję społeczną, jest
wyznacznikiem szeroko pojętego postępu- łaczy ludzi i zmniejsza odległości. A
jeżeli wszystko ma być tylko ułożone pod dyktando pieniędzy, to po co latarnie
uliczne, komunikacja miejska, po co wreszccie płacić podatki utrzymywać
policję, darmowe szkolnictwo i służbę zdrowia... Przecież to wszystko nie
przynosi zysków. Najlepiej w ogóle cofnąć się do epoki kamienia łupanego...
Niestety, czasami do takiego stanu dążą ci "specjaliści finansowi". Nauczono
ich w szkole że mają wyjść na plus, i oni na ten plus wyjdą niszcząć przy
okazji wszystko po drodze.
Temat: Graficzne API. Problem.
to nie to
| | Niedawno natknąłem się na dziwny problem (przynajmniej
| dla mnie). Otóż wykorzystując windowsoskie API tworzyłem
| kratownicę. Problem polega na tym, iż pionowe pasy nie chcą
| się pokazywać. Pionowe pasy z przesunięciem o 1 pixel w bok
| wyświetlają się bez problemów. pasy poziome wyświetlają się
| bez zarzutu. Czy ktoś wie gdzie popełniłem błąd?
| [cut]
| Poniżej przedstawię kod tejże metody. Byłbym niezwykle
| wdzięczny za podpowiedzenie mi gdzie popełniłem błąd.
| procedure TProgs.FormPaint(Sender: TObject);
| var
| myh:hdc;
| pen:Hpen;
| m,x:integer;
| begin
| Myh:=GetDC(handle);
| Pen:=CreatePen(PS_Solid,0,RGB(0,0,0));
| SelectObject(Myh,Pen);
| For M:=0 to 74 do
| begin
| x:=m*5+10;
| MoveToEx(Myh,10,x,nil);
| LineTo(Myh,481,x);
| end;
| For M:=0 to 94 do
| begin
| x:=m*5+10;
| MoveToEx(Myh,x,10,nil);
| LineTo(Myh,x,380);
| end;
| ReleaseDC(handle,Myh);
| end;
| Sprawdziłem i u mnie jest wszystko OK.
| Działa prawidłowo dla wartości nWidth w CreatePen :
| nWidth = 0
| nWidth = 1
| nWidth = -1
| Można jeszcze spróbować wykorzystać funkcję CreatePenIndirect.
| Przykład:
| var
| tL : tagLOGPEN;
| P : TPoint;
| begin
| FillChar(P, SizeOf(P), 0);
| tL.lopnStyle := PS_Solid;
| tL.lopnWidth := P;
| tL.lopnColor := 0;
| Pen := CreatePenIndirect(tL);
| ...
| DeleteObject(Pen); // tego brakowało (tak przy okazji)
| ReleaseDC(handle,Myh);
| end;
| Popróbuj z różnymi wariantami. Nic innego nie przychodzi mi do głowy.
| --
| if (REQUEST_CONTACT) {
jezeli chodzi o scislosc powinno byc (poprawiona lub dodana linia
poprzedzona komentarzem) :
procedure TProgs.FormPaint(Sender: TObject);
var
myh:hdc;
{potrzebujemy zmiennej oldPen aby zapamietac uchwyt do "oryginalnego"
obiektu typu HPen}
pen,oldPen:Hpen;
m,x:integer;
begin
Myh:=GetDC(handle);
Pen:=CreatePen(PS_Solid,0,RGB(0,0,0));
{musimy zapamietac "oryginalny" uchwyt...}
oldPen:=SelectObject(Myh,Pen);
For M:=0 to 74 do
begin
x:=m*5+10;
MoveToEx(Myh,10,x,nil);
LineTo(Myh,481,x);
end;
For M:=0 to 94 do
begin
x:=m*5+10;
MoveToEx(Myh,x,10,nil);
LineTo(Myh,x,380);
end;
{wybieramy do kontekstu urzadzenia na nowo oryginalny obiekt typu HPen}
SelectObject(Myh,oldPen);
{usuwamy wykorzystywany do rysowania obiekt typu HPen}
deleteObject(Myh,Pen);
ReleaseDC(handle,Myh);
end;
dodatkowe uwagi : po utworzeniu "Pen" i przed rozpoczęciem rysowania
proponuje wykorzystac nastepujace funkcje aby wynik rysowania zawsze byl
ten
sam : SetBkMode, SetBkColor, SetROP2 etc.
Temat: Graficzne API. Problem.
| Niedawno natknąłem się na dziwny problem (przynajmniej
| dla mnie). Otóż wykorzystując windowsoskie API tworzyłem
| kratownicę. Problem polega na tym, iż pionowe pasy nie chcą
| się pokazywać. Pionowe pasy z przesunięciem o 1 pixel w bok
| wyświetlają się bez problemów. pasy poziome wyświetlają się
| bez zarzutu. Czy ktoś wie gdzie popełniłem błąd?
[cut]
| Poniżej przedstawię kod tejże metody. Byłbym niezwykle
| wdzięczny za podpowiedzenie mi gdzie popełniłem błąd.
| procedure TProgs.FormPaint(Sender: TObject);
| var
| myh:hdc;
| pen:Hpen;
| m,x:integer;
| begin
| Myh:=GetDC(handle);
| Pen:=CreatePen(PS_Solid,0,RGB(0,0,0));
| SelectObject(Myh,Pen);
| For M:=0 to 74 do
| begin
| x:=m*5+10;
| MoveToEx(Myh,10,x,nil);
| LineTo(Myh,481,x);
| end;
| For M:=0 to 94 do
| begin
| x:=m*5+10;
| MoveToEx(Myh,x,10,nil);
| LineTo(Myh,x,380);
| end;
| ReleaseDC(handle,Myh);
| end;
Sprawdziłem i u mnie jest wszystko OK.
Działa prawidłowo dla wartości nWidth w CreatePen :
nWidth = 0
nWidth = 1
nWidth = -1
Można jeszcze spróbować wykorzystać funkcję CreatePenIndirect.
Przykład:
var
tL : tagLOGPEN;
P : TPoint;
begin
FillChar(P, SizeOf(P), 0);
tL.lopnStyle := PS_Solid;
tL.lopnWidth := P;
tL.lopnColor := 0;
Pen := CreatePenIndirect(tL);
...
DeleteObject(Pen); // tego brakowało (tak przy okazji)
ReleaseDC(handle,Myh);
end;
Popróbuj z różnymi wariantami. Nic innego nie przychodzi mi do głowy.
--
if (REQUEST_CONTACT) {
jezeli chodzi o scislosc powinno byc (poprawiona lub dodana linia
poprzedzona komentarzem) :
procedure TProgs.FormPaint(Sender: TObject);
var
myh:hdc;
{potrzebujemy zmiennej oldPen aby zapamietac uchwyt do "oryginalnego"
obiektu typu HPen}
pen,oldPen:Hpen;
m,x:integer;
begin
Myh:=GetDC(handle);
Pen:=CreatePen(PS_Solid,0,RGB(0,0,0));
{musimy zapamietac "oryginalny" uchwyt...}
oldPen:=SelectObject(Myh,Pen);
For M:=0 to 74 do
begin
x:=m*5+10;
MoveToEx(Myh,10,x,nil);
LineTo(Myh,481,x);
end;
For M:=0 to 94 do
begin
x:=m*5+10;
MoveToEx(Myh,x,10,nil);
LineTo(Myh,x,380);
end;
{wybieramy do kontekstu urzadzenia na nowo oryginalny obiekt typu HPen}
SelectObject(Myh,oldPen);
{usuwamy wykorzystywany do rysowania obiekt typu HPen}
deleteObject(Myh,Pen);
ReleaseDC(handle,Myh);
end;
dodatkowe uwagi : po utworzeniu "Pen" i przed rozpoczęciem rysowania
proponuje wykorzystac nastepujace funkcje aby wynik rysowania zawsze byl ten
sam : SetBkMode, SetBkColor, SetROP2 etc.
Temat: Inspirująca strona
Witam,
| Na poczatek uwaga: zacytowalem konkretne dane i glownie do nich sie
| odnioslem, pokazujac, ze autor ma swobodny stosunek do faktow.
| Litosciwie nie skomentowalem zadziwienia nad "cieciem w trzecim
| wymiarze". A w kwestii ogolniejszej:
że nikt nie wie, czy te kamienie nie są poprzycinane w trzech wymiarach,
Szczerze mowiac, nie wyobrazam sobie, zeby te kamienie NIE byly przyciete w
trzecim wymiarze. Tzn. owszem, wyobrazam sobie: moglyby miec nieskonczona
dlugosc...
Ja się prawdę powiedziawszy niezmiernie dziwię czytając (bez urazy,
proszę) te bzdury, które tu serwujesz. Abstrahując od katedr (budowanych
jednak z o wiele mniejszych kamyków ;-) i zupełnie inną technologią) i
od naszej obecnej technologii, w którą śmiem powątpiewać niestety,
powiedz - jak Ty sobie wyobrażasz praktyczne rozwiązanie budowy takiego
muru wysokości kilku pięter? Zdajesz sobie sprawę, że te "kamyki" o
wadze powiedzmy 36 ton każdy, są niezwykle dokładnie spasowane i
poprzycinane pod różnymi kątami, a nawet z wcięciami?
Pytales o mozliwosci wspolczesne. Owszem, wyobrazam sobie - poza moze
ekonomiczna strona przedsiewziecia. Bierze sie blok skalny i sie tnie.
Szlifuje sie, dopasowuje, mierzy, stabilizujac w miare potrzeby silownikami
hydraulicznymi itd...
Nie wiem, dlaczego zaraz dalej przeskakujesz znow do czasow starozytnych -
przeciez ja dyskutuje przede wszystkim ze stwierdzeniem, ze WSPOLCZESNIE nie
dalo by sie tego zrobic.
A w starozytnosci - no coz, widac sie dalo, skoro sie zrobilo. Praca ludzka
byla tania, a maszyny proste maja calkiem duze mozliwosci. Mam podziw dla
konstruktorow katedr gotyckich, akweduktow rzymskich czy piramid. No i?...
BTW ulubionym zajęciem archeologów jest rozwiązywanie takich paradoksów
poprzez pomnażanie liczby zatrudnionych robotników i lat ich ciągłej
pracy. Pewnie - w końcu skoro przyjmiemy, że starożytni mieli takie
/hobby/ jak stawianie jednego muru całym narodem przez kilka pokoleń, to
czemu nie....
Masz jakies wiarygodne zrodla mowiace, ze budowle te powstaly szybko?
| Nie wiem. Nie zdziwilbym sie, gdyby byly - w koncu masa startowa
| wspolczesnych rakiet (nawet bez dotankowywanego paliwa) jest
| podobnego rzedu wielkosci i jakos udaje sie je transportowac i
| ustawiac precyzyjnie na wyrzutniach. Podobna mase maja tez inne
| urzadzenia, transportowane i instalowane w calosci (np. reaktory
| jadrowe w elektrowniach).
Zdajesz sobie sprawę, że mimowolnie dajesz świadectwo wielkości
technologii starożytnych?
A czy ja gdzies wyrazalem sie o nich jako o nierozgarnietych dzikusach? Czy
ja twierdzilem, ze tego nie mogli zrobic starozytni, bo byli za glupi?
Owszem, podziwiam. "Taki efekt przy tak skromnym budzecie", jak powiedzial
jeden osiol...
Na dodatek zostały one przetransportowane z odległych o kilka kilometrów
kamieniołomów poprzez dolinę i nierówne zbocza na szczyt góry i
umieszczone precyzyjnie w wyznaczonym miejscu platformy, między innymi
kamykami także o wadze 1000 ton każdy. Nikt dziś nie podjąłby się
takiego zadania.
Skad to ostatnie stwierdzenie? Podalem Ci przyklady przedsiewziec o podobnym
lub wyzszym stopniu trudnosci. Jak zaplacisz za to, to niejedna firma stanie
do przetargu.
| Odnosnie przemieszczania kamykow - Napoleon, dysponujac w zasadzie
| technologiami dostepnymi w starozytnosci (miesnie ludzkie i
^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Sugerujesz, że w starożytności dostępne były stalowe kratownice i
dźwigary, stalowe liny do podnoszenia, statki parowe, maszyny parowe i
dźwigi, platformy na kołach i inne wynalazki z połowy dziewiętnastego
wieku, użyte do transportu tego jednego obelisku?
1831, jesli chodzi o scislosc. Z maszyn parowych uzyty byl tylko ten na
statku, konstrukcja rusztowania na wszelkich rycinach wyglada na drewniana,
a liny byly zwykle, a nie stalowe (bo inaczej nie mialaby sensu slynna
historyjka z marynarzem krzyczacym "Wode na liny").
Zreszta w IV wieku Rzymianie przetransportowali podobny obelisk z Egiptu do
Rzymu.
P.S. Cały czas się zastanawiam, czemu oni podejmowali się tak trudnych
zadań. Wystarczyłoby przecież pobudować te świątynie i mury z o wiele
mniejszych kamyków lub nawet z cegieł.
Owszem, to ciekawe pytanie. Na tyle ciekawe, ze zasluguje na powazne
zainteresowanie, a nie zbywanie tego pustymi intelektualnie odpowiedziami
typu "bo Bog tak chcial", albo "bo kosmici/krasnoludki/zaginiona cywilizacja
to za nich zbudowala".
I czemu wszyscy na raz wpadli na
ten sam pomysł, na tylu kontynentach.
Tu akurat odpowiedz moze byc prosta. Budowle z mulu rzecznego czy trzciny
juz sie dawno rozsypaly. Przetrwalo tylko to, co najwieksze.
Pozdrawiam,
Jakub Wroblewski
Temat: Wieże ciśnień
Wieża najbliższa parowozowni jest typową prostą konstrukcją wojenną.
Już chciałem złośliwie klepnąć, że post, z którego pochodzi ta niesprawiedliwa dla wieży opinia, jest typową prostą konstrukcją wojenną alem se przypomniał, że większość takich konstrukcji w zakresie przewidzianych zastosowań była jednak użyteczna - i tu jest różnica .
Na pewno w związku z piątą wieżą w Korszach warto przyswoić sobie terminy: konstruktywizm, funkcjonalizm a przede wszystkim – modernizm. Naturalnie, architektura wieży może jedynie zawierać pierwiastki tych zjawisk, nie będzie natomiast ich podręcznikowym przykładem. Powodem jest usytuowanie wieży względem urządzeń obsługi ruchu pasażerskiego i oczu przesiadających (a nawet przechadzających) się tam estetów ale też usytuowanie węzła kolejowego w Korszach względem terytorium państwa i terenu pod administracją jednego zarządu kolejowego. Mamy tu zatem do czynienia z podwójnym zadupiem (nb po 1945 r. stan ten jeszcze się pogłębił).
Podstawy hobbystycznej wiedzy o kolejowych wieżach wodnych dał Michał Jerczyński w "Świecie Kolei" 10/2002. Jeszcze w 1941 r., w ramach pospiesznej rozbudowy infrastruktury w związku z atakiem na Rosję, na terenie Polski wniesiono wieże wodne, które Autor nazywa doskonałymi architektonicznie, naturalnie w zakresie trendów obowiązujących wówczas w III Rzeszy. Oszczędności kolejnych lat wojny zaowocowały dopiero formami, jak ta pod Radomiem:
jedno i drugie stąd ale i tak "typowo proste konstrukcje wojenne" były żelbetowymi prostopadłościanami.
Cały ten ryzykowny wywód nie ma jednak znaczenia wobec faktu, że piątą wieżę wybudowano w 1938 r. (Korowaj, Dzieje miasta i gminy Korsze, 2007). Wówczas wyłączono z użytkowania najstarszą wieżę (pochodzącą z 1890 i odbudowaną w 1915 r. – to oczywiście ta trzecia z widocznych na pierwszowojennych kartach), demontując wyposażenie istniejącej do dziś pompowni ("dobudówka"?). Relatywnie mały (150 m³) zbiornik typu Intze zakonserwowano jako rezerwowy. Pracujący nieopodal zbiornik typu Klönne, posadowiony na trzonie wzniesionym od podstaw w 1915 r. miał pojemność 500 m³ a zbiornik typu Barkhausen, w który wyposażono piątą wieżę – 400 m³. O typologii zbiorników ale też szerzej o wieżach wodnych bardzo zgrabnie prawią TU - wcale zresztą nie trzeba czytać całości, w zupełności wystarczy wyłowić posty firmowane nickami: Fendi i Kremitten.
Stacja Korsze jest zatem wyjątkowym skansenem, gromadzącym zbiorniki (kadzie) trzech różnych typów, w tym najrzadszego – Klönne, zamontowanych na trzech, różniących się architektonicznie wieżach. Można by jeszcze tzw. półgębkiem, szeptem, wspomnieć o bardzo charakterystycznym budynku przy zachodniej głowicy stacyjnej, który w 1915 r. mógł pełnić funkcje mieszkalne (oraz służbowe, związane ze składem węgla, bo znany jest głównie z karty przedstawiającej "zniszczony przez Rosjan Kohlenlager"). Jego bryła nieznośnie przypomina wielofunkcyjne budowle, wznoszone w połowie XIX w., mieszczące zbiorniki wodne na górnej kondygnacji a poniżej pompy, kotłownię i mieszkanie maszynisty stacji wodnej z zapleczem gospodarczym. Jednak ryzykowna hipoteza, że jest to najstarsza wieża wodna w Korszach, wymaga co najmniej wizyty wewnątrz .
Wracając... Wieża przy parowozowni ma konstrukcję słupową, której prostota - o ile tak można streścić wszystko, co odróżnia ją od klasycznych, stożkowych trzonów murowanych z cegły - jest wynikiem zastosowania dwudziestowiecznych technologii. Żelbetowe są również belkowe stropy, schody oraz głowica i pierścień, przenoszący ciężar z podpór zbiornika (tu są nimi pionowe kratownice) na słupy. Konstrukcja zazwyczaj wpływa na zewnętrzną formę budowli ale wystarczy pamiętać przykład radomski (nawet, jeśli tamtejszy zbiornik jest już żelbetowy), żeby w korszeńskiej wieży zobaczyć to, co premedytowane a całkiem zbędne z funkcjonalnego punktu widzenia, np. klasyczny podział na podstawę, trzon i głowicę.
Powierzchnie słupów wysunięte z lica tworzą tzw. lizeny, symetrycznie dzielące elewację w pionie. Linie pionowego podziału zaznaczają się już zresztą na poziomie dachu (namiotowy, o ośmiu połaciach) bo kalenice (połączenia między poszczególnymi połaciami) kończą się regularnie nad lizenami. Ten podział podtrzymują pionowe pasy okien biegnące przez całą długość wieży, jest tu także pewien rytm: trzy podwójne małe okna głowicy, trzy pomiędzy lizenami, elegancko ujęte w tynkowane opaski na tle ceglanej wnęki, trzy wysokie, zgrupowane poziomo pomiędzy lizenami na wysokości podstawy. Można jeszcze dostrzec gzyms, który na styku z bocznymi powierzchniami lizen zgrabnie przełamuje dominację kątów prostych i… to już chyba wszystko. Zastosowanie żelbetu obniżało koszty budowy, ograniczając detal architektoniczny ale ten ostatni też podlegał prawom epoki. Do 2007 r. można było oglądać (również z okien wieży) zachodni szczyt wachlarza parowozowni - silnie zrytmizowana w pionie elewacja, mimo wykonania z cegły, miała tego samego modernistycznego ducha, co wieża.
W załącznikach: wieża – jako samoistny pępek świata, jako punkt odniesienia a nawet jako punkt widokowy (w kontekście nieistniejącej już parowozowni) oraz (na czarno-biało)podejrzany domek. .
A przypadek Szczytna jest porażający i niewiarygodny (tzn. wymaga wielokrotnego powracania do tych szokujących zdjęć). W drodze na północ nie wystarcza symboliczny gest (popularyzowany np. przez Marka Siwca) w okolicach Opaleńca. Żeby poczuć ulgę zupełną należy jeszcze minąć "Miasto Monitorowane". Jego nieszczęściem jest chyba właśnie samobójcza ekspozycja na promieniowanie z południa i lokalizacja na asfaltowym szlaku pielgrzymek, których punktem początkowym jest położone na środkowym Mazowszu centralne źródło zła i głupoty. I tak dalej…

